sobota, 5 października 2013

Miłość ponad wszystko * Niall .

Oczami Niall'a

Pewnego słonecznego dnia ..

Jesień. Idę przez szerokie aleje jednego z londyńskich parków. Złociste promienie zachodzącego słońca padają wprost na moje oczy. Niewiele więc widzę na ekranie mojego nowiutkiego tabletu. Taki spóźniony prezent urodzinowy. Perfekcja. Nic nie zapowiada tragedii.
Nagle ktoś na mnie wpada i wytrąca z rąk mój skarb. Ląduję twardo na ziemi, nieznajomy na mnie. Okropne uczucie, tym bardziej jeśli nie wiesz kto to. Osoba ta podnosi głowę tuż nad moją. Nie rozpoznaję jej, gdyż blask słońca oślepia moje źrenice. Przesuwam głowę. Spostrzegam uroczą blondynkę, o oczach bardziej niebieskich niż moje. Uśmiecha się do mnie.
- Ojej, przepraszam cię, nie chciałam.. - tłumaczy
- Ależ nic się nie stało. - odwzajemniam uśmiech i pomagam jej wstać - Początki zawsze są trudne. - mówię, spoglądając na bordowe wrotki
- Ach, tak. Nic ci się nie stało. ? 
- Nie, nie. Wszystko w porządku.
Oszołomiony jej urodą i całą sytuacją zapominam o zagubionym tablecie. W rekompensacie zaprasza mnie wraz z przyjaciółmi na noc filmową.


Na dzień dzisiejszy jesteśmy parą. Chłopaki z One Direction polubili Cornelię od jej pierwszej wizyty w naszym domu. Wszyscy dogadujemy się świetnie. Jest idealnie. O chorobie Cory dowiedzieliśmy się sześć miesięcy temu, kiedy po raz pierwszy trafiła do szpitala. Ma wrodzoną wadę serca. Potrzebuje przeszczepu, jednak nie ma dawcy. Cały czas musi na siebie uważać, nie przemęczać się, jak najmniej denerwować i najlepiej nie uprawiać sportu. Ale kto jej zabroni tańczyć. ? Taniec to życie. Nie zrezygnuje, znam ją. 
- Dzień dobry, kochanie.  - wymruczała mi do ucha, od tyłu obejmując mnie w pasie
- Oj dobry, nawet bardzo. - odłożywszy dzbanek z kawą, obróciłem się w jej kierunku, złapałem jej twarz w dłonie i cmoknąłem prosto w usta
- Od kiedy rano masz taki dobry humor. ? - spojrzała na mnie podejrzliwie
- Od kiedy mam dla kogo wstawać. - zaśmiałem się 
- A tak na poważnie. ?
- Nie udawaj, przecież wiem. - uśmiechnąłem się cwaniacko i skierowałem wzrok na stojące w salonie sześciostrunowe, mahoniowe cudeńko, przewiązane czerwoną wstążką 
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mój przystojniaku.
- Dziękuję. - ująłem dziewczynę w pasie i subtelnie wpiłem się w jej wargi.
- Zagraj mi coś. - poprosiła
Usiadłem na kanapie i wziąłem na kolana nastrojoną już gitarę - prezent od niej. Cornelia przycupnęła obok mnie. Szarpnąłem strunami, z których wydobyło się brzmienie czyste i aksamitne. Przymknąłem oczy i zacząłem grać utwór Louis'a Amstrong'a - What A Wonderful World. Wczułem się już po kilku dźwiękach, zapominając o bożym świecie. To samo zrobiła moja dziewczyna, tylko wyrażając siebie w tańcu. Jazz to był jej styl. Patrzyłem jak swobodnie kręci piruety i kontroluje każdy ruch swojego ciała. Była piękna, naturalna i za to ją kochałem. Piosenka się skończyła. Cora, kończąc swój pokaz, stanęła twardo na dwóch nogach. Oddech jej przyspieszył, a na twarzy zagościł uśmiech. Nagle upadła. Tak po prostu. Szybko do niej podbiegłem, próbowałem ocucić, wołałem chłopaków - bez skutku. W domu nikogo nie było oprócz nas. Drżącymi rękoma wykręciłem numer na pogotowie. Przyjechali w ostatnim momencie.
Siedziałem przy łóżku, ściskając Cornelię za rękę. Obiecywałem jej, że będzie dobrze, że przeżyje, że będziemy się nadal kochać, że nie pozwolę jej odejść. Chłopaki przyjechali najszybciej jak mogli. Dla nich zdrowie mojej dziewczyny było tak samo ważne jak ich czwórki. Martwili się i jednocześnie wspierali. W końcu przyszedł nasz znajomy, lekarz w tutejszym szpitalu.
- James, powiedz, że jest dobrze. - błagałem ze łzami w oczach
- Niestety Niall, mam złe wieści. Cornelia potrzebuje natychmiastowego przeszczepu, inaczej nie przeżyje najbliższego tygodnia. Jest na pierwszym miejscu listy oczekujących na przeszczep, jednak jej grupa krwi jest tak rzadko spotykana, że istnieją nikłe szanse na znalezienie dawcy. Przykro mi.
- Powiedz, jaką ona ma grupę krwi. ?
- 0Rh-
Wybiegłem z sali. Łzy mimowolnie cisnęły mi się do oczu. Zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji, że mogę na zawsze stracić mój skarb, który ceniłem nawet ponad nowe gitary - Cornelia. Wiedziałem też, że i ja mam grupę krwi 0Rh-. To była moja najważniejsza i najszybciej podjęta decyzja w życiu. Tak, zrobię to, dla niej.
Przyjechałem do domu. Bezcelowo kręciłem się po całym salonie. Byłem nerwowy, myślałem o wszystkim, myślałem o niej, jak mam jej pomóc. Chwyciłem telefon. Pierwszy w ostatnio wybieranych kontaktach był Zayn.
- Horan. ? Gdzie ty jesteś. ??
- Nie miejcie mi tego za złe. Kochałem Cornelię, kochałem One Direction, kochałem jeść, śpiewać, pierdzieć i grać na gitarze. Przepraszam was za wszystko, co zrobiłem nie tak jak być powinno. Już czas.
- Jaki czas. ? Niall, dobrze się czujesz. ? Nie rób nic głupiego. ! Zaraz u ciebie będziemy. !
- Zayn, mam do ciebie jeszcze jedną prośbę - zaopiekuj się Corą, bądź z nią. Przepraszam za wszystko..
- Nialler, nie rozłączaj się. !!
Czerwona słuchawka. Teraz numer pogotowia.                         
- Pogotowie ratunkowe, słucham. ?
- Proszę pani.. w naszym domu ktoś się zabił.
- Proszę o adres.
- 91 Peterborough Rd
- Ilu poszkodowanych. ?
- Jeden.
- Wie Pan kto to. ?
- Ja.
Ponownie czerwona słuchawka. Łzy ponownie napłynęły mi do oczu. Od razu poszedłem do łazienki i odkręciłem kurek z zimną wodą, doprawiając to kubłem lodu. Wszedłem ubrany. Ciecz miała około zera stopni. Zimno przenikało aż do szpiku kości, czułem je wszędzie oprócz głowy. Suszarkę podłączyłem do prądu i wcisnąłem przycisk ON. Wirnik i grzałka poszły w ruch, teraz to już tylko kwestia wypuszczenia urządzenia z rąk. 3, 2, 1 .. chlup.
Krótkie spięcie, wysadzone korki, drżę, lecz nie z zimna, skurcz mięśni, jeszcze chwila, ostatni obraz - wbiegający do łazienki Zayn, Louis i Harry, którzy bezskutecznie próbują ocalić moje ciało od śmierci, daremnie. Ciemność. Światło w tunelu. Jestem w niebie.


Oczami Zayn'a


Nie wierzę, on umarł na moich rękach, nigdy tego nie zapomnę. Ten szlachetny gest - oddanie swojego życia za zdrowie swojej dziewczyny. Niejeden mógłby brać z niego przykład. Cora dostała serce Niall'a. Kiedy dowiedziała się o jego śmierci, załamała się. Ale przysięgłem przyjacielowi, że zaopiekuję się nią. I tak zostało. Cornelia jest teraz moją dziewczyną. Nie chciała nas opuszczać, a ja widziałem, że potrzebuje pomocy, bo to wszystko jest dla niej zbyt ciężkie. Niall pozostał więc z nami duchem, jednak bez jego cielesnej formy One Direction nie miało znaczenia. Utrzymujemy kontakt, mieszkamy wszyscy razem, wspieramy się, jest ciężko, ale dajemy radę, musimy być silni. Niall by tego chciał..

________________________________________________________________

Zainspirowane filmem ' Siedem dusz ' ♥
Godzina 02.51 xd . Jednokierunkowych, directioners. ! ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz