sobota, 5 października 2013

Miłość ponad wszystko * Niall .

Oczami Niall'a

Pewnego słonecznego dnia ..

Jesień. Idę przez szerokie aleje jednego z londyńskich parków. Złociste promienie zachodzącego słońca padają wprost na moje oczy. Niewiele więc widzę na ekranie mojego nowiutkiego tabletu. Taki spóźniony prezent urodzinowy. Perfekcja. Nic nie zapowiada tragedii.
Nagle ktoś na mnie wpada i wytrąca z rąk mój skarb. Ląduję twardo na ziemi, nieznajomy na mnie. Okropne uczucie, tym bardziej jeśli nie wiesz kto to. Osoba ta podnosi głowę tuż nad moją. Nie rozpoznaję jej, gdyż blask słońca oślepia moje źrenice. Przesuwam głowę. Spostrzegam uroczą blondynkę, o oczach bardziej niebieskich niż moje. Uśmiecha się do mnie.
- Ojej, przepraszam cię, nie chciałam.. - tłumaczy
- Ależ nic się nie stało. - odwzajemniam uśmiech i pomagam jej wstać - Początki zawsze są trudne. - mówię, spoglądając na bordowe wrotki
- Ach, tak. Nic ci się nie stało. ? 
- Nie, nie. Wszystko w porządku.
Oszołomiony jej urodą i całą sytuacją zapominam o zagubionym tablecie. W rekompensacie zaprasza mnie wraz z przyjaciółmi na noc filmową.


Na dzień dzisiejszy jesteśmy parą. Chłopaki z One Direction polubili Cornelię od jej pierwszej wizyty w naszym domu. Wszyscy dogadujemy się świetnie. Jest idealnie. O chorobie Cory dowiedzieliśmy się sześć miesięcy temu, kiedy po raz pierwszy trafiła do szpitala. Ma wrodzoną wadę serca. Potrzebuje przeszczepu, jednak nie ma dawcy. Cały czas musi na siebie uważać, nie przemęczać się, jak najmniej denerwować i najlepiej nie uprawiać sportu. Ale kto jej zabroni tańczyć. ? Taniec to życie. Nie zrezygnuje, znam ją. 
- Dzień dobry, kochanie.  - wymruczała mi do ucha, od tyłu obejmując mnie w pasie
- Oj dobry, nawet bardzo. - odłożywszy dzbanek z kawą, obróciłem się w jej kierunku, złapałem jej twarz w dłonie i cmoknąłem prosto w usta
- Od kiedy rano masz taki dobry humor. ? - spojrzała na mnie podejrzliwie
- Od kiedy mam dla kogo wstawać. - zaśmiałem się 
- A tak na poważnie. ?
- Nie udawaj, przecież wiem. - uśmiechnąłem się cwaniacko i skierowałem wzrok na stojące w salonie sześciostrunowe, mahoniowe cudeńko, przewiązane czerwoną wstążką 
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, mój przystojniaku.
- Dziękuję. - ująłem dziewczynę w pasie i subtelnie wpiłem się w jej wargi.
- Zagraj mi coś. - poprosiła
Usiadłem na kanapie i wziąłem na kolana nastrojoną już gitarę - prezent od niej. Cornelia przycupnęła obok mnie. Szarpnąłem strunami, z których wydobyło się brzmienie czyste i aksamitne. Przymknąłem oczy i zacząłem grać utwór Louis'a Amstrong'a - What A Wonderful World. Wczułem się już po kilku dźwiękach, zapominając o bożym świecie. To samo zrobiła moja dziewczyna, tylko wyrażając siebie w tańcu. Jazz to był jej styl. Patrzyłem jak swobodnie kręci piruety i kontroluje każdy ruch swojego ciała. Była piękna, naturalna i za to ją kochałem. Piosenka się skończyła. Cora, kończąc swój pokaz, stanęła twardo na dwóch nogach. Oddech jej przyspieszył, a na twarzy zagościł uśmiech. Nagle upadła. Tak po prostu. Szybko do niej podbiegłem, próbowałem ocucić, wołałem chłopaków - bez skutku. W domu nikogo nie było oprócz nas. Drżącymi rękoma wykręciłem numer na pogotowie. Przyjechali w ostatnim momencie.
Siedziałem przy łóżku, ściskając Cornelię za rękę. Obiecywałem jej, że będzie dobrze, że przeżyje, że będziemy się nadal kochać, że nie pozwolę jej odejść. Chłopaki przyjechali najszybciej jak mogli. Dla nich zdrowie mojej dziewczyny było tak samo ważne jak ich czwórki. Martwili się i jednocześnie wspierali. W końcu przyszedł nasz znajomy, lekarz w tutejszym szpitalu.
- James, powiedz, że jest dobrze. - błagałem ze łzami w oczach
- Niestety Niall, mam złe wieści. Cornelia potrzebuje natychmiastowego przeszczepu, inaczej nie przeżyje najbliższego tygodnia. Jest na pierwszym miejscu listy oczekujących na przeszczep, jednak jej grupa krwi jest tak rzadko spotykana, że istnieją nikłe szanse na znalezienie dawcy. Przykro mi.
- Powiedz, jaką ona ma grupę krwi. ?
- 0Rh-
Wybiegłem z sali. Łzy mimowolnie cisnęły mi się do oczu. Zdałem sobie sprawę z powagi sytuacji, że mogę na zawsze stracić mój skarb, który ceniłem nawet ponad nowe gitary - Cornelia. Wiedziałem też, że i ja mam grupę krwi 0Rh-. To była moja najważniejsza i najszybciej podjęta decyzja w życiu. Tak, zrobię to, dla niej.
Przyjechałem do domu. Bezcelowo kręciłem się po całym salonie. Byłem nerwowy, myślałem o wszystkim, myślałem o niej, jak mam jej pomóc. Chwyciłem telefon. Pierwszy w ostatnio wybieranych kontaktach był Zayn.
- Horan. ? Gdzie ty jesteś. ??
- Nie miejcie mi tego za złe. Kochałem Cornelię, kochałem One Direction, kochałem jeść, śpiewać, pierdzieć i grać na gitarze. Przepraszam was za wszystko, co zrobiłem nie tak jak być powinno. Już czas.
- Jaki czas. ? Niall, dobrze się czujesz. ? Nie rób nic głupiego. ! Zaraz u ciebie będziemy. !
- Zayn, mam do ciebie jeszcze jedną prośbę - zaopiekuj się Corą, bądź z nią. Przepraszam za wszystko..
- Nialler, nie rozłączaj się. !!
Czerwona słuchawka. Teraz numer pogotowia.                         
- Pogotowie ratunkowe, słucham. ?
- Proszę pani.. w naszym domu ktoś się zabił.
- Proszę o adres.
- 91 Peterborough Rd
- Ilu poszkodowanych. ?
- Jeden.
- Wie Pan kto to. ?
- Ja.
Ponownie czerwona słuchawka. Łzy ponownie napłynęły mi do oczu. Od razu poszedłem do łazienki i odkręciłem kurek z zimną wodą, doprawiając to kubłem lodu. Wszedłem ubrany. Ciecz miała około zera stopni. Zimno przenikało aż do szpiku kości, czułem je wszędzie oprócz głowy. Suszarkę podłączyłem do prądu i wcisnąłem przycisk ON. Wirnik i grzałka poszły w ruch, teraz to już tylko kwestia wypuszczenia urządzenia z rąk. 3, 2, 1 .. chlup.
Krótkie spięcie, wysadzone korki, drżę, lecz nie z zimna, skurcz mięśni, jeszcze chwila, ostatni obraz - wbiegający do łazienki Zayn, Louis i Harry, którzy bezskutecznie próbują ocalić moje ciało od śmierci, daremnie. Ciemność. Światło w tunelu. Jestem w niebie.


Oczami Zayn'a


Nie wierzę, on umarł na moich rękach, nigdy tego nie zapomnę. Ten szlachetny gest - oddanie swojego życia za zdrowie swojej dziewczyny. Niejeden mógłby brać z niego przykład. Cora dostała serce Niall'a. Kiedy dowiedziała się o jego śmierci, załamała się. Ale przysięgłem przyjacielowi, że zaopiekuję się nią. I tak zostało. Cornelia jest teraz moją dziewczyną. Nie chciała nas opuszczać, a ja widziałem, że potrzebuje pomocy, bo to wszystko jest dla niej zbyt ciężkie. Niall pozostał więc z nami duchem, jednak bez jego cielesnej formy One Direction nie miało znaczenia. Utrzymujemy kontakt, mieszkamy wszyscy razem, wspieramy się, jest ciężko, ale dajemy radę, musimy być silni. Niall by tego chciał..

________________________________________________________________

Zainspirowane filmem ' Siedem dusz ' ♥
Godzina 02.51 xd . Jednokierunkowych, directioners. ! ♥

sobota, 14 września 2013

Harry* kocham cię i tak już zostanie .

-Mam dość.!Rozumiesz kurwa ?! Wszyscy mówią o nas, o niej .! Cokolwiek robię oni mówią o Swift. Oni serio nie rozumieją,że takie akcje mamy w kontrakcie ? To było dla promocji. Chcę żyć normalnie,bez dopisków co robi Tay. Po cholerę podpisywałem tą umowę.? Co mi odbiło? gdybym tylko wiedział,że to się tak potoczy. Nie mam prawa spotkać się z kumplami bo paparazzi nas zobaczą. Jaki ja byłem głupi.-chodziłem po pokoju i wyrzucałem z siebie słowa z szybkością karabina maszynowego.
-Stary..nikt z nas nie wiedział. Myślisz że zgodzilibyśmy się z Mangamentem ?- cicho dodał Niall jedząc czekoladę.
-Prawda jest taka,że chcieliśmy robić to na czym nam zależało,nie znaliśmy się na tym,cieszyliśmy się że chcą z nami pracować. Spokojnie,jeszcze rok.Damy radę. Nic nam nie mogą zrobić. Jesteśmy z Tobą to nie koniec świata. -próbował uspokoić nas Liam.
-Stary, słyszysz się ? Mówisz tak bo jesteś szczęśliwy z Daniell. Kochacie się. Planujecie przyszłość ,sami.
Ja mam za 2 miesiące wziąć ślub . Mam 20 lat i mam się żenić. Z kim? Z Perrie. A dlaczego ? Bo Little mix wypromowało się na nas. Myślisz że lubię chodzić na te wszystkie gale ? że chce mi się nosić jej torby z zakupami które kupuje w hurtowych ilościach ? A pamiętacie co mówiłem w pierwszych wywiadach ? Że cenie sobie naturalność u dziewczyn,że wole brunetki i że nie śpieszy mi się ze ślubem . -dodał równie wkurzony Zayn.
-Wiecie co? może złammy wszystkie zasady panujące w umowie,jeśli to się nie uda to nie wiem..-powiedziałem,bezwładnie opadając na fotel
-Nie, stracimy fanów. będzie że gwiazdorzymy. Może po prostu wynieśmy proces? -dodał Louis-a tak serio. Chodzi o tą laskę z która zdjęcia masz na każdej stornie plotkarskiej ? 
-Co ? niee.. po prostu taka prawda..-tłumaczyłem się szybko,wyrwany z transu
-Serio? uwierzyłeś że Zayn nie chce ślubu z Pezz. Ej stary.. Pomożemy ci tylko nam powiedz o co chodzi.-powiedział Niall
-Po prostu ona twierdzi że miałem za dużo dziewczyn i nie traktuje jej poważnie. Że to znów tygodniowy związek.-powiedziałem załamany,wiedząc że nie ma sensu dalej udawać.
-Zrób jej niespodziankę , powiedz prawdę o kontrakcie. zaproś do nas. jesteś Harry Styles dasz rade-dopingowali mnie chłopcy.
*10 min później,pod domem [T.I]
Pukam 1...2...3... moje serce bije jak szalone,staram się wyrównać oddech.  Na ręce mam bukiet róż,dziś ma urodziny. 20.
-Harry ? -wyglądała na zdziwioną-Co Ty tu robisz ?
-Stoję-uśmiechnąłem się,ukazując dołeczki-zawsze tak mam gdy ją widzę
-Po co ? -zapytała nadal zdziwiona
-Myślisz że zapomniałem że dziś masz urodziny ? Przecież wiesz ze bardzo Cię lubie. Mogę wejść?-zapytałem wchodząc gdy dziewczyna zrobiła mi miejsce. Podałem jej kwiaty i złożyłem życzenia na korytarzu mocno obejmując.
-Mogę Cię o coś poprosić.? 
-Zawsze. 
-Nie zakochuj się we mnie. 
-Za późno. 
-Ale ja mówię poważnie. 
-Ja też. 


-Kochasz mnie.? 
-Tak. 
-Dlaczego.? 
-Bo inaczej nie umiem. 
-No ale czemu.? 
-Bo tak. 
-Jak tak.? 
-Tak. 
-Wyjaśnij mi to. 
-Jesteś jak powietrze. 
-Powietrze jest niewidoczne. 
-Ale zawsze przy Tobie. 
-Nieodczuwalne. 
-Zawsze Cię otula. 
-Nadal nie rozumiem. 
-A umiesz żyć bez powietrza.? 
-Nie
-A ja nie umiem żyć bez Ciebie.

 Teraz mi wierzysz ?
-Tak,przepraszam Harry,myślałam..
-Ciii..-powiedziałem i złączyłem nasze usta. Jej usta były delikatne,ciepłe.Oddała pocałunek
-Harry.Ja też Cię kocham..

- Wiesz kochanie, mam takie dziwne przeczucie... 
- Jakie przeczucie ? 
- Że powinniśmy zapamiętać ten moment. że będzie to moment, który będziemy opowiadać naszym wnukom. 
- Co masz na myśli ? 
- Wyjdziesz za mnie ?

___________
Olga xx. wracamy. Mam nadzieje ze i Ty wrócisz do czytania naszego bloga ;) z wielu przyczyn nie dodałam tutaj postów głównie z powodu braku laptopa prawie przez całe wakacje ;/al  mam zamiar wrócić pełną para. podajemy dalej link :)

piątek, 14 czerwca 2013

Come back ? *Lou

(perspektywa Narratora)
-Potrzebny jest jakiś skandal. wasza kariera stoi w miejscu, jest o Tobie cicho. -wskazał ręką na Lou-Już czas, Musisz to zrobić. -powiedział Menager 
-Nie mogę,nie potrafię, Nie chce..ułożyła sobie życie,nie zna mnie.Wychowuje się jak normalna nastolatka i co mam podejść i się przedstawić ? -zapytał zdenerwowany piosenkarz
-Musisz,rozumiesz? Idziesz w dół razem z zespołem. Zrobisz co Ci karzę i znów będziesz na pierwszych stronach-powiedział stanowczo menager i opuścił pomieszczenie

Lou również opuścił pomieszczenie,pobiegł za Paul'em
-nie mogę rozumiesz?!-wydarł się pod dużym budynkiem.
-czego nie możesz? Jesteś kimś,możesz wszystko. -powiedział rozzłoszczony mężczyzna
-Ułożyła sobie życie na nowo,dała sobie rade,jest normalną nastolatką.-powiedział Lou
-Posłuchaj. To tylko nastolatka, kupisz jej kilka szmatek i będzie cie po nogach całować, odwiedzisz ją parę razy,wspólnie się pokażecie i udzielicie kilka wywiadów i jest wolna, zero kontaktu-powiedział obojętnie menager-robisz to albo wylatujesz.

Lou

 Wsiadłem do auta i z piskiem opon odjechałem .Po 20 minutach dojechałem do Strasburg coffe, po godzinnej bitwie z myślami doszedłem do wniosku że Paul ma rację  że uratuje ją i pomogę na przyszłość,wypromuje ją. Otworzą się przed nią drzwi. Ludzie dowiedzą się kim jest. Miejmy nadzieję że jest ładna i fajna a media ją polubią. Miejmy nadzieję że szybko nas gdzieś razem zobaczą szybko zrobi się tłum i nie będę musiał bawić się z tą małolatą. 

o 14 byłem w sierocińcu.  stałem przed ogromnymi drzwiami zza których dochodziły piski,płacze a miejsc samo w sobie nie wydawało się przyjazne. Ciemne ściany w przedpokoju a na środku porozrzucane zabawki, śmieci  oraz płaczące dziecko które raczkuje ? Szare ściany a nad ogromnymi ciemnymi schodami ciągnie się ogromna pajęczyna. Widok nie ciekawy. Chciałem jak najszybciej  uciec z tego miejsca ale zakończyłaby się moja kariera muzyczna. Sprawnym krokiem ominąłem przedpokój a im dalej brnąłem tym większą chęć miałem do ucieczki. Przed pokojem dyrekcji przy oknie kucała dziewczyna i tępo wpatrywała się w  dziurę w ścianie w której paliły się jakieś zeszyty.  To miejsce było straszne. Jednym gwałtownym ruchem szarpnąłem drzwi do pokoju dyrektorki która siedziała na biurku w bieliźnie a udami obejmowała partnera który ją całował po szyi a ona paliła linki. W całym pokoju unosiła się woń alkoholu i gęsta mgła czego efektem były papierosy. Kobieta była nietrzeźwa a szyba w jej 'biurze'
była wybita. W tym momencie żałowałem że pozwoliłem by moja córka kimkolwiek jest była zmuszona do życia w takich warunkach, obwiniałem się ale wiedziałem że nie wezmę jej ze sobą,lecz poszukam innego domu dziecka. 
-Amy Tomlinson,odbieram ją, byłem umówiony.. -powiedziałem głośno wpatrując się w czubki swoich skórzanych butów. 
-Kto ? -zapytała śmiejąc się kobieta, odpychając mężczyznę i ponownie zaciągając się nikotyną.
-Amy Tomlinson-nie zwracając uwagi na nietrzeźwą kobietę podszedłem do metalowego sejfu który był otwarty i zacząłem szperać w papierach. Poszukałem teczkę zalaną kawą i przeczytałem swoje nazwisko,zabrałem je a wychodząc na korytarz zalazłem  jakiegoś dorosłego chłopaka,zapytałem czy wie która to Amy i by ją poprosił. Po kilku minutach stała przy mnie dość kontrowersyjna dziewczyna..
-Weź swoje rzeczy.-powiedziałem  i zmierzyłem nastolatkę wzrokiem. Dziewczyna ani drgnęła,  dalej przyglądała  mi się z dość nietypową miną.  Wyraz jej twarzy nie wskazywały żadnych emocji a z oczu nie szło się niczego doszukać. -Idź się spakuj -powtórzyłem dość oschle-jedziemy do mnie.
-Kim jesteś ? Nigdzie nie idę -powiedziała dziewczyna która właśnie odpalała różowego papierosa
-Louis Tomlinson i zamieszkasz tymczasowo ze mną,rzuć to..-wyrwałem jej z ręki to świństwo. Dziewczyna zaczęła się śmiać. Obeszła mnie dookoła,rozpięła guzik od swojego gorsetu i oblizała swoje czerwone usta. Wrażenie umiała zrobić i miała czym oddychać lecz po chwili dotarło do mnie że to moja córka
Wyszliśmy z tego okropnego budynku a dziewczyna miała tylko torebkę
-To wszystko ?-wskazałem ręką torbę
-no tak, moje ciuchy jak widzisz dużo miejsca nie zajmują.-odpowiedziała. Pojechaliśmy na obiad by się lepiej poznać i by reporterzy nas wychwycili
- Nie wiem czy wiesz ale jestem Twoim ojcem. -dziewczyna po raz kolejny wybuchnęła sarkastycznym śmiechem i odeszła bez słowa. Zapłaciłem i wyszedłem za nią  z restauracji.
-Chcesz iść  do domu czy na zakupy.? -zadałem pytanie  po raz kolejny próbując załapać jakiś wspólny kontakt-na marne.
Dziewczyn pokierowała się do pobliskiego centrum handlowego.

W niecałą godzinę wydała 7 tysięcy $, myślałem że w ramach podziękowania odezwie się do mnie. Nic. Następny tydzień wyglądał tak samo. Amy wychodziła z domu i 13 jak wstawała z łóżka i wracała o 5 nad ranem kompletnie zalana lub z jakimiś facetami.Oczywiście przyprowadzała ich do mojego domu i szalała za moje pieniądze.
-Posłuchaj, ja nie jestem jako Twój bankomat ale jestem twoim ojcem,teraz Ty musisz mi pomóc-powiedziałem stanowczo
-nic nie muszę-powiedziała oschle.
-Wziąłem Cie bo potrzebuje twojej pomocy-powiedziałem zdenerwowany-naprawdę musisz mi pomóc
-nie,nie zajmę się tobą bo jesteś umierający-i przewróciła teatralnie ręką
-co .? nie -odpowiedziałem zdziwiony-chodzi o to żebyś powiedziała  na mieście do mnie tato żeby media się dowiedziały-wytłumaczyłem
-nigdy.-powiedziała i chciała wyjść,jednak zdążyłem złapać ją za rękę

Po 2 dniach nasze kontakty naprawdę się polepszyły i spędzaliśmy wspólnie dużo czasu, jak się okazało Amy jest do mnie podobna, w domu się nie malowała włosy związała w kucyk i ubierała się normalnie, chociaż wstydu nie robiła. 

-Gdzie ona jest-mówię do chłopaków. Stoimy w parku przy fontannie i czekamy na Amy by poszła z nami do studia.
Wyjmują telefon z kieszeni i dzwonie do niej, nie daleko nas rozpoznaje jej dzwonek, ok 30 metrów za nami stoi  na moście dziewczyna i całuje czaszkę <?> 
-ej wy patrzcie ale świruska -śmieje się Harry a chłopacy mu wtórują . To ona. Rozpoznaje ją po włosach. Wstyd. 
-Amy ?! Co Ty robisz, miałaś przyjść do nas. Jak Ty wyglądasz ?! Co ty do kurwy nędzy robisz?! i skąd to do chuja masz?!-wydarłem się na młodą.    
-No Lou nie mówiłeś że znasz takie..laski-zaczął się śmiać Malik z resztą
Byłem na maxa wkurzony jeszcze ich żarty. Oni nie znaj prawdy. 
-chłopaki bo to jest yy.. moja...-nie potrafiłem powiedzieć tego głośno, nie mogłem oswoić się z nią,tym jak ona wygląda,zachowuje się/                                                                                                        
 -..córka kurwa,tak trudno się przyznać ? dokończyła Amy. Chłopacy wybuchnęli śmiechem a ja im zawtórowałem. Uznali to za żart i to mi ratuje dupę. 
-Taaa.Paul coś wspominał że wynajmie jakąś cizie i postarał się widzę....-mówił Niall
-Co kurwa? Teraz to wynajął ? A w domu Twoje teksty typu' przepraszam że Cię zostawiliśmy 17 lat temu,zamieszkamy razem,będzie dobrze, przepraszam,wybacz,zaufaj' teraz przed kumplami jestem  wynajętą cizią ? Wstyd się przyznać do własnego dziecka? Wiesz co ? jesteś zwykłym dupkiem. Rozkapryszoną gwiazdeczką która myśli tylko o swojej dupie i bardzo Ci dziękuje że oddałeś mnie do sierocińca 17 lat temu bo nie musiałam mieszkać z takim frajerem jakim jesteś. I co jeszcze mam przed mediami powiedzieć coś typu 'mój tatuś jest kochany '? 'Świetnie się razem bawimy i kocham go?' Nie doczekanie. Wziąłeś mnie bo miałam uratować Ci dupę a przez sekundę uwierzyłam że naprawdę chcesz mnie wziąć do siebie,ale prawda jest taka że nawet tam było lepiej niż u Ciebie. Liczy się tylko kasa,sława a ludzi traktujesz przedmiotowo. Życzę Ci abyś ty żył w takich warunkach jakich i ja mieszkam i mieszkać zamierzam bo nie chce Cię znać. To Twoja kasa,telefon i wszystko od Ciebie, rzeczy w domu wydaj,sprzedaj jebie mnie to a do mnie nie dzwoń,nie szukaj mnie i zapomnij.Zrobię co mi kazałeś powiem jakim jesteś zajebistym ojcem i spierdalam z Twojego życia.  Ale Ty nigdy więcej nie masz prawa kontaktować się ze mną i nazywać się moim ojcem,bo ty nim nie jesteś a ja go nie mam.- Te słowa zabolały. Oddała mi swoje moje rzeczy i pobiegła przed siebie. Zraniłem ją. Ona miała rację.Stoję jak idiota a wokół mnie jest pełno reporterów,fotografów.fanów i chłopacy
-biegnij za nią-skalduje tłum. Nie wiem co robić. Biegnę. Uświadamiam sobie że tak naprawdę mam tylko ją. A teraz tracę i ją. Przebiłem się przez tłum lecz jej już nie ma. 
-Przepraszam-wydarłem się na środku parku-Ludzie.Amy to moja córka i straciłem ją raz,nie pozwólcie mi zrobić tego ponownie. 


 Dziś jako osiemdziesięcioletni mężczyzna przychodzę na grób swojej osiemnastoletniej córki Amy. Tak.
Amy zginęła kilka miesięcy po tym jak uciekła ode mnie. Przychodzę tutaj codziennie z pomarańczową różą-jej ulubiona. Mimo że minęło  43 lata nadal nie wybaczyłem sobie że nie byłem dla niej ojcem takim jakim powinienem być. Nie wybaczyłem sobie tego że zawiodłem ją, i nie wybaczyłem sobie tego że byłem dupkiem ni potrafię wybaczyć sobie tego że nie powiedziała mi o chorobie, od 13 roku życia miała raka krwi,(szpiczak mnogi) . gdy umierała. trzymałem ją za rękę przy jej ostatnim wdechu. Regularnie w ostatnich miesiącach jej życia gdy wiedziałem  o jej chorobie oddawałem krew, tego dnia też.  Zmarła 14 czerwca, w dzień krwiodastwa.  jej ostatnie słowa brzmiały : 'wybaczę Ci pod warunkiem że ocalisz komuś życie'. 

Pamiętaj,
Twoja krew nadzieją dla chorych

Oddawanie krwi jest całkowicie bezpieczne,
ponieważ do pobierania krwi używany jest
wyłącznie jałowy sprzęt jednorazowego użytku.
Przed każdym oddaniem krwi u dawcy
wykonywane są badania labolatoryjne
i badania lekarskie, na podstawie których
dawca kwalifikowany jest do oddania krwi.
Oddanie krwi jest bezbolesne.


Twoja krew jest najlepsza, bo płynie prosto z serca.



_______________________
tak jakoś wena, :) 
Olga wraca .. 

Jakie są główne powody, dla których ludzie oddają krew? 
Krwiodawcy mówią, że oddawanie krwi daje ogromną satysfakcję z tego, że bezinteresownie mogą
 komuś uratować życie. Osoby, które oddają krew ze wskazaniem, najczęściej kierują się chęcią 
pomocy komuś z rodziny lub znajomym, którzy potrzebują krwi. 



Ile warta jest jedna donacja krwi? 
Jest ona warta tyle, ile uratowane dzięki niej życie, czyli jest bezcenna. Z punktu widzenia biorcy 
wartość krwi jest nieprzeliczalna na pieniądze, gdyż oddawanie krwi jest czynem 
bezinteresownym. 


piątek, 24 maja 2013

Izolacja *Liam

-Obiecuję Ci to będą udane wakacje. !-powiedziałem do Is
-Obiecywałeś w ferie zimowe,w zeszłe wakacje i ubiegły urlop. Ostatecznie wyjeżdżałeś  po tygodniu 'bo  zespół', więc nie obiecuj nic skoro słowa nie dotrzymasz-powiedziałaś odchodząc, Zatrzymałaś się w połowie kroku i dodałaś nadal stojąc plecami-zastanawiam się czy to ma sens.-i zostawiłaś mnie samego.

Od wczoraj jesteśmy na Karaibach.  Wymieniamy pojedyncze zdania, ona słucha mp3 a ja zastanawiam się jak mam poprosić ją o rękę i nie zrobić z siebie idioty. Mam coraz więcej wątpliwości.  sumie nic nie jest jak dawniej.  Ona mnie ignoruje. Ale widzę smutek,ból,żal w jej oczach. Widzę zawód,wołanie o pomoc. Bo jak może się czuć osoba która nie ufa osobie którą kocha ? Dla której jest całym życiem,a zawodzi na każdym kroku.

 Jak mam jej wyznać miłość? 
Jak wytłumaczyć mam?
 Kim jestem, Co się stało? Nie wiem,
 co robić nie wiem sam. 

Jest całym moim życiem a zaraz po niej jest muzyka,zespół, chłopacy. Nie potrafię wybierać i  przyjaciele z zespołu nigdy nie postawili mnie przed tak trudnym wyborem. Zdają sobie sprawę  jakie trudne by to dla mnie było,niczego ode mnie nie wymagają.  Is.? Od pewnego czasu  nam się nie układa. Ona wciąż chce mnie kontrolować,przeszkadzają jej moje wypowiedzi w mediach oraz trasy koncertowe.  Czuję się jak więzień. Nie potrafię już rozmawiać z nią jak kiedyś.To nie to samo;Zmieniła się. Dawniej popierała każdy mój ruch,gest słowo czułem,że jest ze mną a teraz ja mam być w domu a jej całe dnie nie ma. .  A gdy chce wyjść na próbę czy do chłopaków dowiaduję się że całe dnie mnie nie ma w domu.

-Kochanie wychodzę. -powiedziałem do Is i chciałem iść po kwiaty
-Jasne.Pewnie rady sobie dać bez Ciebie nie mogą. Leć do nich ale wiedz że nie masz po co wracać -powiedziała i opuściła jasny hol.
Stałem po środku otwartych drzwi. trzymając dłonie w kieszeniach jasnych szortów  prawej dłoni ściskałem czerwone pudełeczko w kształcie serca. Wątpiłem czy ten związek ma szanse. Nie pozostała mi nawet nadzieja. A podobno nadzieja umiera ostatnia. Postanowiłem pójść na plażę, akurat zbliżał się zachód słońca więc wokół spacerowało tylko kilka par. Usiadłem na skałach i wpatrując się  w horyzont intensywnie myślałem. widziałem reakcję znajomych mówiąc że Is jest ze mną i że jest starsza o 10 lat.Wiedzieli,mówili,ostrzegali,wysyłali sygnały,przekonywali-zbagatelizowałem to. Przypomniało mi się ile razy starała nas skłócić-broniłem ją,tłumaczyłem,stawałem za nią.  Za każdą kłótnie to ja siebie obwiniałem,brałem winę na siebie i skruszony wracałem do niej z upominkiem. Przepraszałem.

Po 2 godzinach wróciłem do domu.W ciemnym korytarzu potknąłem się o coś ciężkiego,usłyszałem  przyśpieszony oddech. I znów Liam zmiękł. Wziąłem winę na siebie i udałem się do sypialni skąd dochodził jak się spodziewałem szloch. drżącą dłonią,jednak pewnym i zdecydowanym ruchem po gładkiej jak aksamit i zimnej ścianie odnajduje włącznik światła. Dwoma palcami  dodaje pomieszczeniu  jasności. Nabierając powietrza w płuca i otwierając oczy spodziewam się rozmazanego tuszu na jej rumianych policzkach, potarganych ciemnych włosów oraz  'tony' porozrzucanych chusteczek .
-Walizki stoją w holu. Wynoś się.
Spoglądam na nią,a z pod kołdry wyłania się twarz ciemnoskórego mężczyzny. Jak reaguję? Patrzę na te sytuację z totalnym rozbawieniem i wbrew pozorom wybucham śmiechem.Ta cała sytuacja mnie bawi. Nie było mnie raptem 2 godzin a ona zdążyła mnie spakować i wskoczyć do łóżka 'czarnemu'.

Co czułem? Nic. Absolutnie żadne emocje nie dały o sobie znać .Zazdrość,złość,gniew,nienawiść,bezsilność,poczucie winy, wręcz przeciwnie, poczułem jak cały ciężar ze mnie spada, jakbym stał się wolny od toksyn,jakby ktoś oddał mi skrzydła i znów mógł się realizować,spełniać.

Heartache doesn’t last forever
I’ll say I’m fine
Midnight ain’t no time for laughing
When you say goodbye *


______________
Nie ma żadnego podtekstu rasistowskiego.
Ból serca nie trwa wiecznie.
Odpowiem, że mam się w porządku.
Północ nie jest czasem na śmiech,
kiedy mówisz 'żegnaj'.

czwartek, 23 maja 2013

Wiecznie wieczni ** Zayn .

To było jakieś 3 lata temu zanim ...


Wyobraź sobie najpiękniejsze wakacje w swoim życiu. Poczuj ciepło słońca, szum morza, lekką bryzę znad oceanu, zapach egzotycznych owoców. Usłysz swoje dwie najważniejsze osoby, bez których nie byłoby cię tutaj, bez których twoje życie byłoby kompletnie bez wartości, nie licząc muzyki. Zostawiłeś kumpli w Londynie tłumacząc się, że musisz złapać oddech, przystopować, w końcu spędzić trochę czasu z rodziną. Teraz jesteś tu, jednak twój odpoczynek przerywa dzwoniący telefon. Odbierasz, bo to twoi przyjaciele. Zostajesz pilnie wezwany do Wielkiej Brytanii. Masz pół godziny na spakowanie najważniejszych rzeczy . Helikopter już po ciebie leci.

- Zayn, kto dzwonił. ? Czego chcieli. ? Co ty w ogóle robisz. ? Pakujesz się. ? Nie mów, że wyjeżdżasz. !

- Dostałem telefon od chłopaków. Coś się dzieje. Kazali mi natychmiast przylecieć do Londynu. Przykro mi, Nataszo. 

- Ale, ale... Obiecywałeś. Obiecywałeś, że poświęcisz nam trochę czasu. Wiesz kiedy ostatni raz byliśmy gdzieś razem na wakacjach. ? Zanim urodziła się nasza córka. Tak - 4 lata temu. ! Nie możesz raz odpuścić. ? Przecież poradzą sobie bez ciebie. Zayn.. błagam, zostań. !

- Kocham cię, niedługo wrócę.

Złapałeś twarz żony w obie dłonie i złączyłeś wasze wargi w namiętnym pocałunku. Ona natychmiast cię odepchnęła. W szklanych oczach gromadziły jej się łzy. Byłeś nieco wkurzony, że to znowu przez ciebie.

- Nienawidzę cię. ! Jesteś taki sam jak oni. ! Sława uderzyła ci do głowy, zrobiła sieczkę z mózgu. ! Wolisz spędzić czas ze swoimi ' pseudo-przyjaciółmi ' niż z własną rodziną. Myślałam, że nie posuniesz się aż tak daleko, ale widocznie się myliłam. To koniec. Zapomnij o nas. Spotkamy się w sądzie.. na rozprawie rozwodowej, a Amelia zostaje ze mną. 

- Natasza, co ty wygadujesz. ? Żartujesz, tak. ? Kocham was i nie chcę stracić, ale.. muzyka.. to moje życie. Oczywiście wy też, ale..

- Ale nie potrafisz pogodzić obu tych rzeczy. Albo jesteś genialnym piosenkarzem, albo wzorowym mężem i ojcem. Wybieraj. ! 

- Nie stawiaj mi ultimatum. ! To nie jest takie proste jak ci się wydaje.

- Czyli wybierasz życie w One Direction, okej, nie ma problemu. Z resztą - mam kogoś, kto się liczy z moim zdaniem i poświęca mi chociaż odrobinkę swojego wolnego czasu.

- CO. !? 

- Tak, dobrze słyszałeś, mam romans. !

- Do jutra ma cię tu nie być, rozumiesz. ? Zmywaj się stąd, szmato. !

- Z przyjemnością zniknę jeszcze dzisiaj, frajerze. !

Wyszła. Usiadłeś na kanapie i twarz schowałeś w dłonie. Nie dowierzałeś w usłyszane przed chwilą słowa. Byłeś rozdarty. Czułeś jak twoja twarz z wściekłości robi się gorąca. Zacząłeś rzucać wszystkim co miałeś pod ręką - poduszki, krzesła i wazony latały po całym pokoju. Usłyszałeś silnik helikoptera i natychmiast wyszedłeś przed dom. Kiedy startowaliście, pilot zapytał ci się, skąd te zakrwawione ręce. Nie zauważyłeś ich wcześniej. Wytłumaczyłeś mu, że pokaleczyłeś się przy zbieraniu szkła. Natychmiast przywróciłeś je do porządku.

Na miejscu czekało na ciebie 4/5 One Direction. W Londynie spędziłeś 3 dni. Później rozpętało się piekło.

Siedzieliście w domu Louis'a, oglądając niezbyt wciągający film akcji i zajadając się fast-food'ami. Nagle wparowała policja. Faceci w czarnych kominiarkach z bronią w ręku rzucili cię na podłogę, założyli kajdanki i wpakowali do samochodu. Resztę zespołu wzięli na przesłuchanie.
Bez rozkuwania zaprowadzili cię do małego, ciemnego pokoju i kazali czekać. Ktoś przyszedł.

- Narkotyki, sprzedawanie towaru na lewo, wszczynanie bójek, włamania.. Bogate archiwum, panie Malik.

- Skończyłem z tym. Nie notowaliście mnie od.. 4 lat. ?

- Właśnie to wydawało nam się dziwne. Czemu je zabiłeś. ? Nie było ci z nimi dobrze. ?

- Ja. ? Zabiłem. ? Nie rozumiem, to chyba pomyłka, nic nie wiem o żadnym zabójstwie. !

- Gdzie jest twoja żona i córka. ?

- Jeszcze 3 dni temu były na Cyprze. Teraz. ? Nie mam pojęcia. Miały wrócić do Londynu.

- Nie żyją, zostały zamordowane właśnie w twojej posiadłości na Cyprze. Dociera. !?

- Zamordowane. !? Oszalał pan. ? One nie.. nie mogą. Muszą żyć. !

Mężczyzna pokazał ci zdjęcia, na których widniały ciała Nataszy i Amelki z ranami szarpanymi brzucha i klatki piersiowej. Byłeś przerażony, znów nie dowierzałeś. Kumple twierdzili, że nie masz z tym nic wspólnego, kochałeś je, więc nie mogłeś im tego zrobić.Twoje ślady krwi na rękach, które widział pilot, były ich jedynym dowodem. Cypryjscy sąsiedzi zeznali też, że w dzień twojego wyjazdu kłóciliście się. To wystarczyło, aby skazać cię na 15 lat więzienia w zawieszeniu.


Dzisiaj mija dokładnie trzeci rok od tego wydarzenia. Jeszcze nigdy nie odwiedziłeś mogił swoich skarbów, nie pozwolono ci na to. Jest ciężko, chciałbyś znaleźć sprawcę i ukarać go w jeszcze bardziej brutalny sposób. Żałujesz, że trzy lata temu pokłóciłeś się z Nataszą. Żałujesz, że wyjechałeś. Żałujesz, że olewałeś rodzinę, kiedy ona cię najbardziej potrzebowała. Żałujesz wszystkiego. 
Siedzisz na metalowej pryczy w pomarańczowym kombinezonie, w dłoniach trzymając wymięte zdjęcie waszej szczęśliwej trójki. Tęsknisz, cholernie tęsknisz. Chcesz się z nimi spotkać, teraz. Zakładasz pętelkę na szyję, stajesz na ruchliwym krzesełku patrząc na wasze ostatnie wspólne zdjęcie. ' Zaraz się zobaczymy ' - szepczesz do siebie błądząc palcem po zdjęciu. Tracisz równowagę. Tracisz wzrok. Tracisz smak. Tracisz węch. Tracisz dotyk. W końcu tracisz słuch. Budzi cię blask słońca. Nic nie boli, nic nie przerywa wakacji. 

- Dzień Dobry, Kocham Was.

Łapiesz Nataszę i Amelię za ręce. Jesteś z nimi, znów na Cyprze, znów szczęśliwi, znów razem .. i na wieki. ♥

__________________________________________________________________

Paprycja. ♥


Do Olgi: Po przeczytaniu wpisu na twoim blogu od razu zaczęłam pisać.. to wyżej to efekt krótkotrwałego przypływu weny . Podoba się. ?

sobota, 18 maja 2013

Miłość w studio*Niall

 wciskasz open. wkładasz płytę. wciskasz close. następnie start. siadasz w fotelu i zamykasz oczy.

*Dziś w studio gościmy [T.I], poznajemy prawdę o jej znajomości z bożyszczem nastolatek 23-latka zdementuje plotki o jej związku z Niall'em Horan'em.

-W internecie jest filmik jak przyznajesz się,że znasz Niall'a Horana. To prawda?-zadał pierwsze pytanie dziennikarz
Ty: Tak.Z Niall'em znamy się naprawdę długo. Mieszkamy kilka domów od siebie.-odpowiadasz spokojnie
-Czyli znasz go zanim stał się sławny. Jaki on był przed  X-factorem?-znów pyta Cię dziennikarz
Ty: Niall..-delikatnie się uśmiechasz,robisz głęboki wdech i kontynuujesz-Niall zawsze był skromnym chłopakiem,który starał się pozostawać w tyle,byle nie rzucać się w oczy ponieważ-co zostało mu do dzisiaj,był strasznie zakompleksiony.  Twierdził,że nie ma talentu muzycznego i nie nie jest dostatecznie dobry,a ludzie go nie zaakceptują.Był strasznie niepewny siebie i nie ukazywał swojego talentu byle komu. Tylko jego najbliżsi przyjaciele znali jego marzenia dotyczące kariery, gry na gitarze. Jednak każdy z zewnątrz mógł zauważyć,że oddaje się w 100% pasji-rozwijając się i poświęcając każdą wolną chwilę gitarze. Poczucie humoru dopisywało mu zawsze i tym zyskiwał znajomych.  Zawsze brakowało mu tej minuty pewności siebie by zrobił 'ten' krok,jeden jedyny do programu,zawsze brakowało mu tej minuty ryzykanta, ale był strasznie wrażliwy..- skończyłaś cały czas nie podnosząc wzroku.Przypominałaś sobie Niall'a w szkole,po szkole w weekendy które spędzaliście razem
-A więc jak poznaliście się z tym uroczym blondynkiem? -głos zabrała prezenterka
Ty: Ten uroczy blondynek to przyjaciel mojego starszego braciszka-roześmiałaś się z prezenterką
-Czyli pewnie potwierdzisz,że to prawda o podkochujących się siostrzyczkach w kolegach starszych braci?-zapytał  uśmiechnięty dziennikarz
Ty:-nie wiedziałaś co odpowiedzieć,przyznać się,że nadal myślisz o tym wesołym Irlandczyku czy skłamać.Dobrze wiesz,że nie potrafisz oszukiwać,twój brat też to wie.Trzesz wtedy dłonią o dłoń.Rozpozna prawdę
-Tak,to prawda, Jeśli się ma brata starszego o 2 lata,to każda dziewczynka przechodzi 13 rok życia z cieniu brata i jego kumpli, to oni stają się tzw. bossami-wymigałaś się od odpowiedzi,śmiejąc się znów tego dnia. Prowadzący Ci zawtórowali
-Byłaś widziana z  Niall'em i jego kolegą w parku w sobotę.Świetnie się bawiliście. Czy oprócz przyjaźni łączy was coś więcej ? -zapytała prezenterka
Ty: Tak.Faktycznie byłam z Niall'em i Johny'm-moim bratem  na spacerze,ale to tylko wersji przyjacielskiej. Po prostu przyszli do domu z meczu a ja oglądałam film i nie chcieli mi odpuścić spaceru-uśmiechnęłaś się delikatnie patrząc na prowadzących-Jesteśmy tylko przyjaciółmi,więc spokojnie
-Jak uściśliły się wasze kontakty, Bo nie od zawsze się przyjaźniliście, prawda? -padło pytanie  z ust mężczyzny
Ty:  Tak, prawda. Niall i mój brat przyjaźnili się od dawna, i blondyn często był gościem w naszym domu. Znaliśmy się od dzieciństwa,ale raczej  byliśmy na zasadzie -Cześć -Hej. Nigdy szczególnie nie przyjaźniliśmy się.  Ale gdy miałam 16 lat wracałam ze szkoły  dostałam sms-a,że mój brat miał wypadek. zapłakana biegłam do domu.Upadłam i skręciłam nogę. Pomógł dostać mi się do domu. -mówiłaś spokojnie przypominając sobie wszystkie wspólne chwile
-Co wydarzyło się dalej ? - głos zabrała tym razem prezenterka
Ty: Pomógł dojść mi do domu i jak się okazało miałam dziś urodziny a mój genialny brat zorganizował mi imprezę. Byłam tak na nich zła,że nie odezwałam się do nich do rana.. na szczęście rodzice byli za granicą w sprawach służbowych. Pamiętam tą akcję. Od tamtego czasu w sumie bliżej poznałam Niall'a-uśmiechnęłaś się delikatni do siebie i spojrzałaś na prowadzących
-Kiedy widziałaś się ostatnio z niebieskookim? -zapytała prezenterka
Ty: Ostatnio widzieliśmy się  półtora miesiąca temu.. czas nie pozwala na częstsze wizyty..-wytłumaczyłaś
-A co najbardziej podoba Ci się w przyjacielu swojego brata? -rzucił pytanie prezenter
Ty: -obdarowałaś go zabójczym spojrzeniem i momentalnie nie wiedziałaś co powiedzieć,nabrałaś powietrza i zaczęłaś mówić-Błękitne oczy w które mogę wpatrywać się godzinami,beztroski uśmiech, dźwięczny i charakterystyczny śmiech, sposób bycia, pasją wkładana w to co kocha i jego wiecznie  nie pokudłana blond czupryna niesfornie stercząca we wszystkie strony świata. Jego wieczny głód i nadmiar energii którą zaraża każdego no i oczywiście jego rumieńce-mówiłaś jakbyś była w transie,wiedziałaś,że ogląda to John'y.
- Jakie wady ma Niall ? -doszło do Ciebie pytanie
Ty: Jest wiecznie głodny,jest śpiochem,leniuchem i strasznym zrzędą -powiedziałaś  śmiejąc się cicho.Przypomniałaś sobie jak próbowałaś go obudzić lub zgonić do pomocy, Zawsze przekupowałaś go jedzeniem
- A zęby ? -zapytał mężczyzna
Ty: Co zęby ? Nie można traktować za wadę czegoś nad czym nie mamy kontroli-w tym wypadku krzywego zgryzu. Błędy powinno się korygować. Po za tym nie powinniśmy o tym rozmawiać ponieważ Niall od roku nosi aparat ortodontyczny i ma hollywood'zki uśmiech-powiedziałaś już trochę
wkurzona
-Czy Niall'owi naprawdę sława uderzyła do głowy ? Zaniedbuje przyjciół? -zapytała prowadząca
Ty; Nie. Na pewno nie. Stał się bardziej samodzielny i odpowiedzialny ale nadal jest sobą. Może tylko bardziej zapracowany-odpowiedziałaś. Nadal czułaś jak w tobie wszystko buzuje
-Teraz jest idealny. Ma wszystko . Talent,urodę,styl i zagadnienie godnego życia. Można się zakochać-podsumował mężczyzna który nadal cię irytował
Ty: Nie.  A właściwie co znaczy że   Ma wszystko . Talent,urodę,styl i zagadnienie godnego życia Można się zakochać. ?    Trzeba być naprawdę mało inteligentnym by tak podsumować człowieka. I nie można się zakochać, ponieważ wy pokochaliście członka One Direction w obcisłych spodniach i włosach na żel a ja pokochałam wesołego Irlandczyka z krzywym zgryzem.Dziękuje .-wstałaś by opuścić studio analizując swoją wypowiedź. POKOCHAŁA WESOŁEGO IRLANDCZYKA.. nagle przed Tobą zjawił się właśnie on , Farbowany niebieskooki blondyn .
* To prawda? -zapytał patrząc Ci wprost w oczy
Spuściłaś wzrok patrząc w  białe czubki twoich czerwonych trampek. Czułaś jak Twoja twarz robi się gorąca więc wiedziałaś że oblewa ją rumieniec. Poczułaś jak ktoś ręką  odgarnia Ci kosmyki włosów.
Tym kimś okazał się ON,
Poczułaś jego rękę na swoim policzku,nadal nie podniosłaś wzroku. Palcem wskazującym podniósł twoją brodę tak że patrzyłaś mu prosto w oczy.Poczułaś jego oddech. Spojrzałaś na jego różowe wargi i wstrzymałaś oddech by po chwili poczuć jak blondyn delikatnie muska twoje wargi. Musnęłaś jego dolną wargę swoim językiem by po chwili połączyć je we wspólnym tańcu do rytmu waszych serc. Ręce przewiesiłam przez jego szyję a on jedną obejmował cię w talii drugą zaś gładził twój policzek. Usłyszałaś brawa od operatorów,dźwiękowców itp. Chciałaś się odsunąć lecz chłopak przycisnął Cię do siebie dając Ci znak że nie warto.
Po kilku minutach odsunął się o krok i zapytał
-będziesz moją Julią? 
Ty : Nie
-rozumiem.-powiedział smutny
Ty: nie, nie rozumiesz
-jak to?
Ty: Po prostu wole Happy end'y
Znów poczułaś jego  ciepłe i miękkie usta na swoich.  Przerwała wam prowadząca
-Kochasz ją?
Niall: Tak
- Na ile procent?
Niall: 99%
-a ten 1%
Niall: nienawidzę jej
-dlaczego?
Niall: Bo kocha takiego dupka jak ja

Wciskasz stop. exit. wyjmujesz płytę i chowasz do pudełka.

-Dziś nasza rocznica skarbie.
-Wszystkiego najlepszego--całujesz go w policzek
-Z Tobą zawsze  


_______________________________
Olga :D 

wtorek, 7 maja 2013

dzieciństwo w błysku fleszy *Zerrie

 Wydaję się,że jeśli rodzice są sławni to dzieci mają cudowne życie,tak nie jest.W dowodzie poznajcie moją historię. Moim ojcem jest Zayn Malik i jest cudownym facetem mimo wieku a moja mama to Perrie Edward, niby zrezygnowała z kariery ale robi wszystko by utrzymać się na 1-wszych stronach gazet.nie koniecznie z dobrej strony-skandal. 


02.01.2029  godz  13.00
Drogi pamiętniku,

jak wiesz tata wczoraj wyjechał w dwutygodniową mini trasę. A ja już tęsknię. To dziwne jaka więź łączy mnie z tata i wujkami. Oni są moimi prawdziwymi przyjaciółmi. Jako jedyni znajdą dla mnie czas jeśli ich potrzebuje. Przyjaciele ze szkoły ? Przychodzą porozmawiać z moim ojcem. No i resztą jego przyjaciół. Co z mamą? Obiecała mi,że da mi spokój i nie będzie zmuszała do bycia na okładkach gazet i stron plotkarskich. Tata wyjechał wczoraj a ona to zrobiła. Znów. Już nawet nie prosiła tylko mi rozkazała tam pójść. Starałam się bronić. Przeciwstawiłam jej się. Nic z tego. W rezultacie wymierzyła mi siarczysty policzek. To jutro. Naprawdę nie chce tam pójść.Nie z nimi. Poznałam je.Są okropne jak ich matki.Wstyd się przyznać ale moja do nich należy. Zrobi wszystko byle nie zaprzestać  być w świetle fleszy.  Postanowiłam ubrać to .Sukienka którą kupiłam z tatą.  Właśnie się dowiedziałam,że  MUSZĘ zaśpiewać piosenkę kończącą galę, jak się dowiedziałam mama wiedziała o tym od  miesiąca.  Strasznie brakuje mi   taty i wujków. Zaśpiewam piosenkę One Direction.

02.01.2029  godz 23.05
Drogi pamiętniku. 
Siedzę w samolocie i  lecę do Francji . Gala jest jutro w Paryżu. Siedzę  w fotelu pod oknem,sama. Mama rozmawia z 'przyjaciółkami' a  ich córeczki wykorzystują kosmetyczki w prywatnym samolocie i szykują się na jutro.  No sens.  Po raz kolejny w domu wybuchła kłótnia, mam dość. Mam 17 lat i nie mogę sama podejmować decyzji dotyczących samej siebie. Zwyzywała mnie od egoistki ponieważ nie doceniam tego co mam,a mianowicie kim są moi rodzice. Powiedziała,że jestem bezguściem i noszę szmaty zamiast kreacji z domów mody bo nas na to stać.Prawda jest taka,że nigdy mi nie zależało na najdroższych ciuchach,nie dzieliłam ludzi na warstwy społeczne,nie  lubiłam wokół siebie chaosu-po prostu nie jestem swoją matką.  Karze mi ubrać  skórzany zestaw,a mianowicie skórzaną kurtkę rozpiętą na gołym ciele i  skórzaną obcisłą miniówkę odsłaniającą prawie całe 4 litery. Ale mam plan.
Dziś dzwonił tata. Bardzo ucieszyłam się z jego telefony i mimo,że nasza rozmowa była krótka dodała mi otuchy. Nic nie wspomniałam o gali nie chciałam go denerwować.  Powiedziałam,że z mamą wszystko dobrze,a ja czytam książkę.  Musiałam skłamać,mimo,że nienawidzę kłamać. 


04.01.2029 godz 19.00
Drogi pamiętniku.
Wczoraj o 16 wyjechaliśmy na galę. Najpierw jechały nasze matki a następnie my. Ubrałam sukienkę od ojca i czułam na sobie wzrok córeczek koleżanek mamy. Coś strasznego. Ciągle dokuczały mi jakimiś tekstami że ubieram się jak zakonnica,biedaczka i wgl. Nie przeszkadzało mi to bo one miały stroje jak  'panie lekkich obyczajów' . Było mi wstyd,że muszę się z nimi pokazać.  Wyszłyśmy z limuzyny i fotografowie zrobili nam tysiące zdjęć,wieczny błysk fleszy i mimo,że od dziecka  uczestniczyły w moim życiu nadal ich nie cierpię, nie przyzwyczaiłam się i chyba nigdy się nie przyzwyczaję. Naprawdę  marzę by być normalną dziewczyną i z normalnym życiem .  Gdy weszliśmy już do sali by zająć swoje miejsca   z przeciwka wyszła moja mama która zaczęła krzyczeć gdzie mam  strój który ona mi uszykowała  bym pasowała do jej towarzystwa,w rezultacie czego zaczęła mnie szarpać. Przy ludziach. Jak się czułam? Jak ni c nie warty śmieć. Nie potrzebuję tej szopki,ciuchów,występów,pokazów mody czy gwiazd w naszym domu.  Czułam jak moja twarz robi się czerwona,słyszałam jak całą sala ucichła,czułam  wzrok gości na sobie. Nagle poczułam czyjąś  zimną dłoń na moim policzku  i łzy napływające do moich oczu. Co zrobiłam? pod wpływem chwili  odepchnęłam  Pezz od siebie. Nie zasługuję na to bym nazwała ją swoją matką.  Wtedy jej pięść pod moim okiem odrzuciła mnie do tyłu. upadłam.  Córki jej koleżanek śmiały się a przyjaciółka  'kochającej mamy'    i podarły dół mojej sukni. Chciałam wstać,ale ból głowy nie pozwolił mi na to.  Zauważyłam 5 pochylających się nade mną sylwetek,rozpoznałam te głosy. To Tata,wujek Lou,Harry,Liam i Niall.  Wujek Louis wziął mnie na ręce a tata podszedł do 'mamy' o ile mogę ją tak nazwać.- To koniec. Masz 3 godziny żeby  się wyprowadzić. [T.I] mieszka ze mną,kontaktujemy się przez adwokata, jak mogłaś uderzyć MOJĄ córkę? Paul miał rację. Wystarczyło odebrać Ci małą zaraz po urodzeniu i   ułożyć sobie życie bez Ciebie. Byłem z Tobą tylko dlatego,że chciałem zapewnić jej prawdziwy dom,by znała matkę ale nie zasługujesz by ją tak nazwać. Obiecałaś że będzie dorastać  jak normalna dziewczyna bez tych wszystkich kolorowych szmatławców,aparatów i całego cyrku. Nie wiedziałaś że tu będę i że to zobaczę prawda? 
 W tym momencie poczułam,że  tata odbiera mnie od wujka i zabiera do szpitala.

 25.06.2029 godz.14.30
Drogi pamiętniku
Siedzę na korytarzu w sądzie i czekam aż skończy się przerwa. Padnie wyrok oskarżający  byłą żonę taty za pobicie,znęcanie się na de mną i niszczenie mienia. Ponadto zostaną odebrane tej kobiecie prawa rodzicielskie  co do mojej osoby. Po sprawie wyjeżdżamy na wakacje, ja wujkowie, tata i ciocie. Będzie super a po wakacjach wprowadzamy się do nowego domu. Mam nadzieję że tata ułoży sobie życie na nowo.  Jest cudownym facetem i  zasługuje na to. 

25.06.2029 godz 15.10
Drogi pamiętniku 
siedzę w restauracji z całą rodziną bo mogę ich tak nazwać. Moja była matka chciała mnie przeprosić ale nie chciałam z nią rozmawiać i stanęłam obok wujków.  Za godzinę mamy być na lotnisku, lecimy na Hawaje. Będzie super musi być.

31.12 .2029
drogi pamiętniku.
3 dni temu skończyłam 18 lat. Na wakacjach poznałam Troy'a.   jesteśmy razem.  Troy poznał tatę,wujków, ciocię i dziadków wszyscy bardzo się polubili. Tata zaakceptował  sytuację i sam poznał Olgę <:D> myślę,że pasują do siebie i wujkowie też mi to powiedzieli.. Wszyscy ją polubiliśmy i mamy świetny kontakt.  ponieważ mieszka z tatą i ze mną . Lubimy razem spędzać czas na zabawię. Rozmawiamy o wszystkim a teraz skupiamy się na ślubie taty i Olgi. Wszystko będzie cudowne, Tata jest szczęśliwy i ja również. Mama nie odzywa się do nas i nie daje znaku życia. I jest dobrze,tak jak jest. 

________________
przepraszam za długą przerwę ;) wracam-Olga